Archive for Marzec, 2010

Piotrek zadzwonił po karetkę

piątek, Marzec 26th, 2010

Piotrek zadzwonił po karetkę, która przyjechała bardzo szybko. Zabrała mnie, Pawła, piotrka i Linię do szpitala. Na miejscu, Lina została zabrana na salę operacyjną. Lekarze musieli zatamować krwotok. Trwało to około godzinę. Po wszystkim podszedł do mnie lekarz i zapytał:
-Czy Paulina coś dźwigała?
-Nie, raczej nic. A czy coś jej się stało poważnego?? Wyjdzie z tego?
-Miejmy taką nadzieję. Na razie badamy, co było przyczyną krwotoku.
-A kiedy będzie mogła wyjść ze szpitala?-Wtrącił się Paweł.
-Może jutro, może za tydzień. Będziemy musieli ją mieć przez pewien okres czasu na oku.
-Możemy ją zobaczyć?
-Dobrze, pod warunkiem że nie będziecie jej przemęczać. Musi odpocząć. Operacja była bardzo trudna. Pani Marylko, może pani tu podejść?-lekarz zawołał starą, siwą i pomarszczoną pielęgniarkę, która z wielką niechęcią podeszła do niego.
-Proszę zaprowadzić tą młodzież do sali numer 32.
Pielęgniarka nic nie powiedziała, tylko posłusznie zaprowadziła nas do Linki.
Na jej widok rozpłakałam się. Piotrek objął mnie i powiedział że wszystko będzie ok. i że Lina z tego wyjdzie. Nagle Lina zaczęła ruszać powiekami i powoli się przebudzać.
-C-co się dzieje?- spytała cichym głosem
-Nic nie mów, nie możesz się przemęczać.-powiedział Paweł podchodząc do niej i łapiąc ją za rękę. Linka uśmiechnęła się, po czym zamknęła oczy i chyba zasnęła.
Na salę wparował lekarz i powiedział że już wie skąd wziął się ten krwotok. Wyszliśmy z Sali wprost do jego gabinetu.
-Co się stało?-spyatłam.
-Ktoś najprawdopodobniej pobił Paulinę.
-Co takiego?!
-Ktoś najprawdopodobniej pobił Paulinę.
-Usłyszałam, ale jak to możliwe przeci…-nie dokończyłam bo nagle uświadomiłam sobie że ojciec Pauliny jak się dowiedział że jest w ciąży ją uderzył w brzuch…

Co??!!! Powiedz ze żartujecie…

wtorek, Marzec 16th, 2010

Co??!!! Powiedz ze żartujecie…
-To nie są żarty prosze Pani..
-I co? jak zamierzAcie się utrzymać…?? Siebie, dziecko?? NO JAK??!!
-Wszystko jakoś sie ułozy.
Mój ojciec był bardziej wkurzony od matki, zawsze uważał mnie za rozsądna osobe ale co??! myślał że całe zycie będę dziewicą??!
Turkawka byla roztrzęsiona, próbowała coś wtrącić i powiedzieć ojcu ale on sobie nie dawał.. tylko uderzył mnie własnie w brzuch;( tak mnie to zabolało że nie mogłam przez chwile nic powiedziec..:( Paweł mnie wzioł na ręce a Turkawka zadzwoniła po Piotrka żeby po nas swoim autem przyjechał bo nie bedziemy sie gnieździć autobusami…. Po chwili już był położyłam sie z tył€ i miałam głowę na kolanach Pawła, cały czas mnie głaskał i tłumaczył że wszystko będzie dobrze.
-Gdzie mamy jechać?? spytał Piotr:D
-jakto gdzie?? Bedziemy dzisiaj w 4 spać w hotelu! Krzykneła turkawka cały czas dmuchając grzywkę:PP
-No własnie ja chce żebyście byli ze mną nie zostawiajcie mnie! Prosze..
-Nikt cie nie zostawi nie martw sie.
Gdy dojechaliśmy ja spałam i Pawel zaniosł mnie to łożka po czym sam sie koło mnie położył. Tak oboje zasneliśmy i tylko słyszałam jak turkawka z Piotrkiem o mnie rozmawiaja
-Jak jej pomoć?? moze jakoś finasowo ??
-Musimy sie złożyc
-Aąłłłąaaaa Pomocy!
-Lina krzyczy! szybko do ich pokoju
- co sie dzieje paweł??
-nie wiem zaczeła krwawić… szybko wzywamy pogotowie!!!!

Z pamiętnika Linci

piątek, Marzec 5th, 2010

I jak zwykle razem z turkawka błąkamy sie bez celu… Wstałąm dzisiaj rano i znowu tak starsznie mnie zabolał brzuch… feeh… poczułam sie okropnie i blehhh zaczełąm wymiotować, matka chyba coś sie skapneła… ale ja nic! ide do turkawki trzeba sie zwierzyć ze swoich problemów.
- nom jak tam?? -spytała
-ah okropnie, matka już chyba wie co jest grane z moim brzuchem… kurwa
-eeee no co ty! to nie możliwe,mówie ci musimy coś z tym zrobić
-A może pogadać z Pawłem jeszcze?? On sie z ciąży cieszy…
-no to spotkaj sie z nim! i spytaj sie co dalej robicie
Oky,odpowiedziałam i szybko zadzwoniłam do niego
-Musimy się spotkać! i to szybko w zimowy ogrodzie! czekam
To mówiac odłożyłam słuchawke, jak zobaczyłam go był taki zmachany i cały hmm tak jakby oblany wodą… Szybko się przytulił i pomacał mój brzuch
-Jak nasze dziecątko??
-No własnie! musimy o tym porozmawiać, nie wiem co robić… jak matka sie dowie to mnie i ciebie zabije… chyba sie zdeyduje na aborcję, jak myślisz??
-Nie! ja chce żebyś urodziła to dziecko! prosze…
-No ciekawe jak??!! kto to utrzyma? matka mnie zabije i z domu wypieprzy
-Nie martw sie bedzie dobrze, pójdziemy dzisiaj do nich porozmawiac, oki słonko?? i jak chcesz to Turkawka pójdzie znami, później weźmiemy ślub i będziemy mieli drugie dziecko, wszystko sie jakoś ułozy!:)
To mówiac zaczeliśmy sie przytulać i całować.
-Turkawka! muśisz iść dzisiaj ze mną i pawłem do moich rodziców… mówimy im o ciązy.. Przyjdz! Tak brzmiał mój sms.
o 20 wróciłam do domu i powiedziałam mamie że będą goście, zaczeła przygotowywać wszystko stół itp. Heh ciekawe po co to jak i tak nic nie zjemy… W jednej chwili dzwonił dzwonek do dzwi to Paweł i turkawka, oboje weszli i zaczeła sie rozmowa z rodzicami Pawła i Moimi
-A wiec chcemy wam powiedzieć że za 8 miesięcy narodzi się nasze dziecko…

New szablonik!

poniedziałek, Marzec 1st, 2010

Elo! Jak już pewnie zauważyliście, zmieniłyśmy szablonik:D Nam sie podoba jak ciul:)