Potwór bez serca

SiemankO! Wybaczcie, że tak długo nie było notki ale wiadomo wakacje, czas odpoczynku dla jednych a dla drugich wariactwo i praca. Nie mam wakacji, raz bumbluje ale w większości to zajmuję się czymś sensownym. Dzisiaj rano biegałam, jeszcze cosik musze poćwiczyć, śpiew, teksty, angol… uufff!! Zdycham :D Ale ekefety będą powalające i o to chodzi prawda? No to ja nie zanudzam, dziękuję za komentarze i pliska o dalsze wpisy :] Buziole
WASZA DELIENA

- Taaa.. tylko wszystkie wybierają ciebie
- Wiesz w czym problem?
- Nie…
- W tym, że, no kurczę to będzie bolało ale dobra. Bo czasami wyglądasz i zachowujesz się jak baba – oznajmił i wzruszył ramionami, Bill spojrzał morderczo na brata i poszedł szybszym krokiem do domu. Różne myśli przechodziły mu przez głowę, a najcenniejsza i zarazem najbardziej bolesną była Loriatanna. Szybko wszedł do swojego pokoju i zaczął oglądać się z różnych stron w lustrze, jego mama z zaciekawieniem przyglądała się przez uchylone drzwi, nie umknęło to uwadze czarnucha
- Mamoo Wyjdź, jestem zajęty – wygonił ją machając rękami na wszystkie strony, Simone tylko się uśmiechnęła i poszła do Toma na spytki
- Nie wiesz może co mu się stało? – spytała siadając obok Toma na łóżku, który grał na gitarze
- Przeżywa kryzys, dostał kosza od dziewczyny i w dodatku on twierdzi, że Bill wygląda jak baba – wyszczerzył się i powrócił do czynności – Dżizas nie masz nic do roboty? musze ćwiczyć na występ
- No dobra dobra – rzekła oburzona i wyszła, kto jak kto, ale Pani Kaulitz czasami zachowywała się jak młodzież, a nie jak dorosła i poważna kobieta. Jej synowie za to ją cenili, że była wyjątkowa a nie jakaś wielce opiekuńcza mamuśka, która w wieku 12 lat chciałaby im zmieniać pieluchy.
Tom kontynuował swoją grę…”Musze zagrać bezbłędnie, wtedy zyskam w oczach Lori” pomyślał….”Ciekawy jestem, co Bill zamierza ze sobą zrobić…nawet nie chce o tym myśleć. Mam taką cichą nadzieje, że nie zamierza zmienić fryzury bo oszpeci się całkiem…może lepiej tam do niego pójdę, w razie czego będę wiedział co mój genialny braciszek zamierza”…Tom wślizgnął się cichaczem do pokoju brata i przemknął pod ścianą na fotel, tak żeby czarnuch go nie zauważył w lustrze…
- Ale przecież powiedziała, że jestem ładny, podobam jej się…Może nie musze niczego zmieniać…Ale jeżeli Tom miał racje…tym razem nie dam za wygraną…Lori będzie moja i już – powtarzał pół głosem, ale nie na tyle cicho, żeby brat nie usłyszał…
- buhahaha….kretyn…-usłyszał śmiech Toma…w tym momencie czarnuch odwrócił się i dostrzegł brata za sobą….
-Jak długo tu siedzisz? – powiedział rozwścieczony…
-Na tyle długo żeby wszystko słyszeć…buhaha…. -I tak przegrasz smarkaczu …Ta dziewczyna będzie moja…-rzekł z triumfalnym uśmieszkiem Tom, który nie był gotowy na przegraną. Zawsze dostawał to co chciał
- Pfff a ty nie lepszy, 10 minut starszy i świeci – warknął Bill – jeszcze zobaczymy z kim będzie
- No ja wiem, że ze mną, bo lesbijką raczej nie jest – zaczął brechtać dred
- Spierdalaj – wykrzyczał na cały dom i już miał się rzucać z pięściami na bliźniaka, gdy do pokoju wbiegł ich ojczym Jorg
- Co to za słownictwo? – pytał się lekko wkurzony przytrzymując Billa – zero kłótni rozumiecie? Człowiek wraca zmęczony a wy jeszcze się bijecie, jazda do pokoju Tom – mówił spokojnym, ale stanowczym i poważnym głosem. Bez oporu blondyn wyszedł do pokoju na koniec pokazując bratu faka i uszył do pokoju
- Widziałem to – rzekł ojciec mijając go na korytarzu. Simone w tym czasie siedziała w kuchni i słyszała wpierw trzask drzwi Billa, potem Toma i na koniec jej i męża sypialni. Oczywiście potem przez 20 minut dało się słyszeć różne hałasy, złość, wariowanie i marudzenie. Pokiwała głową i uśmiechnęła się do siebie…

Komentarze zamknięte.