Cały ten pobyt w szpitalu mnie już męczy,

Cały ten pobyt w szpitalu mnie już męczy, naszczęście już dzisiaj wychodze…
Paweł razem z Turkawka nie opuszczali mnie na krok przez całe dwa dni.
Co prawda pielęgniarki dziwnie patrzyły się na nasze ubrania a szczególnie na moją bieliżne z The miracle:D ale to tylko szczegół.
-biedactwo moje kochane,nie martw sie,już dzisiaj będziemy w hotelu i wszystko będzie dobrze:) -powiedział Paweł.
-Dobrze? chyba sam nie wiesz co mówisz! jak urodze dziecko wcale nie bedzie tak łatwo… nie mamy pracy , pieniedzy mamy troche ale tylko troche.. nie wiem już co robić.
-Eh Lincia nie martw się! wszystko się jakoś ułoży- cały czas powtarzała Turkawka…
Jakoś w to nie wierzyłam no ale skoro ona tak mówiła to to musiało być prawdą. Po godzinie przyszedł lekarz, wręczył mi leki i kazał odpoczywać.
Nie możesz się przemęczać! bo stracisz dziecko! Zrozumiano?
-ta… to skoro ja mam nie pracować to juz wiadome było iż będziemy mieszkać Under the Bridge;/ No ale przecież jakoś sie musi ułożyc.
Wszyscy 4 pojechaliśmy do hotelu,rozpakowaliśmy ciuchy noi rozmawialiśmy,
-Lincia czy planujesz wyjść za Pawła?
-Jakże głupie pytanie:D
-No ale tak czy nie? :]
-Trudno powiedzieć, nie bądz taka ciekawska:P zreszta narazie muszę się martwić innymi rzeczami a nie ślubem który napewno nie nadejdzie.
-Przesadzasz… przecież Paweł cię kocha!
-Być może,ale nie czas myślec o ślubie.
Słysząc to Paweł wyszedł… sama nie wiem gdzie i nawet się go nie pytałam. Rozmawialiśmy jeszcze no i potem wrócił… miał coś czerwonego w ręce.
-Co ty tam niesiesz kochanie?
-Aaaaa sama się zaraz przekonasz!:)
W tej samej chwili klęknoł przede mną i zadał to pytanie…
Czy wyjdziesz za mnie?

Komentarze zamknięte.