Piotrek zadzwonił po karetkę
Piotrek zadzwonił po karetkę, która przyjechała bardzo szybko. Zabrała mnie, Pawła, piotrka i Linię do szpitala. Na miejscu, Lina została zabrana na salę operacyjną. Lekarze musieli zatamować krwotok. Trwało to około godzinę. Po wszystkim podszedł do mnie lekarz i zapytał:
-Czy Paulina coś dźwigała?
-Nie, raczej nic. A czy coś jej się stało poważnego?? Wyjdzie z tego?
-Miejmy taką nadzieję. Na razie badamy, co było przyczyną krwotoku.
-A kiedy będzie mogła wyjść ze szpitala?-Wtrącił się Paweł.
-Może jutro, może za tydzień. Będziemy musieli ją mieć przez pewien okres czasu na oku.
-Możemy ją zobaczyć?
-Dobrze, pod warunkiem że nie będziecie jej przemęczać. Musi odpocząć. Operacja była bardzo trudna. Pani Marylko, może pani tu podejść?-lekarz zawołał starą, siwą i pomarszczoną pielęgniarkę, która z wielką niechęcią podeszła do niego.
-Proszę zaprowadzić tą młodzież do sali numer 32.
Pielęgniarka nic nie powiedziała, tylko posłusznie zaprowadziła nas do Linki.
Na jej widok rozpłakałam się. Piotrek objął mnie i powiedział że wszystko będzie ok. i że Lina z tego wyjdzie. Nagle Lina zaczęła ruszać powiekami i powoli się przebudzać.
-C-co się dzieje?- spytała cichym głosem
-Nic nie mów, nie możesz się przemęczać.-powiedział Paweł podchodząc do niej i łapiąc ją za rękę. Linka uśmiechnęła się, po czym zamknęła oczy i chyba zasnęła.
Na salę wparował lekarz i powiedział że już wie skąd wziął się ten krwotok. Wyszliśmy z Sali wprost do jego gabinetu.
-Co się stało?-spyatłam.
-Ktoś najprawdopodobniej pobił Paulinę.
-Co takiego?!
-Ktoś najprawdopodobniej pobił Paulinę.
-Usłyszałam, ale jak to możliwe przeci…-nie dokończyłam bo nagle uświadomiłam sobie że ojciec Pauliny jak się dowiedział że jest w ciąży ją uderzył w brzuch…